W piątek 27 marca 2026 roku przypada 82.rocznica Akcji na Caritas, czyli największej akcji zbrojnej przeprowadzonej przez Armię Krajową na terenie Grójca. Jej efektem było uwolnienie z gestapowskiego więzienia 26 Polaków.
Z tej okazji nauczyciel historii oraz radny Rady Miejskiej w Grójcu - Artur Szlis - przygotował broszurę, która dzięki współpracy z Urzędem Gminy i Miasta w Grójcu trafiła uczniów z wszystkich szkół podstawowych na terenie gminy.
Mijają 82 lata od chwili w której dowodzący akcją kpt. „Halny” wydał rozkaz: „Błysk – zaczynaj!”. Była punktualnie godzina 24 w nocy z 26 na 27 marca 1944 roku. W ten właśnie sposób rozpoczęła się największa akcja zbrojna żołnierzy Armii Krajowej Obwodu „Głuszec” – Grójec. W stronę budynku Caritasu, który stał się siedzibą niemieckiego gestapo pomknęły pierwsze, mierzone pociski. Pod ich osłoną grupy szturmowe rozpoczęły wdzieranie się na teren obiektu. Zaskoczenie Niemców świetnie zaplanowaną i skoordynowaną akcją było całkowite.
Tragedia kampanii wrześniowej polegała na tym, że od samego początku dosłownie wszystko sprzysięgło się przeciwko Polsce. Od fałszywych sojuszy na odległość, niespodziewaną współpracę śmiertelnych do niedawna wrogów po cudowną letnią pogodę ułatwiającą Luftwaffe zdobycie panowania nad polskim niebem. To oczywiście wielkie uproszczenie, ale prawdą jest to, że Żołnierz Polski dostał niewykonalny we wrześniu 39 roku rozkaz – rozkaz obrony Ojczyzny.
Na skutek klęski Grójec znalazł się pod okupacją niemiecką już od 8 września. Nim upłynęło 1956 mrocznych, wypełnionych terrorem dni mieszkańcy Grójca w pełni odczuli znaczenie podziału na rasę panów i podludzi. Aresztowania, wywózki na roboty, wywiezienie grójeckich Żydów do getta w Warszawie, egzekucje… to była okupacyjna codzienność.
Jednak wraz z narastającym terrorem organizował się także opór. Rozrastały się struktury Polskiego Państwa Podziemnego i powstała największa armia podziemna Europy – Armia Krajowa. W jej składzie funkcjonował obwód grójecki o kryptonimie GŁUSZEC. Konspiracja na terenie Głuszca była niezwykle aktywna. W doskonały sposób jego działalność opisał w szczególnej monografii Pan Henryk Świderski. Obejmowała szkolenie wojskowe, tajne komplety, wywiad i kontrwywiad, przyjmowanie zrzutów, sabotaż i utrzymywanie łączności.
Na przełomie 1943 i 1944 roku niemiecki terror rozszalał się na niespotykaną dotychczas skalę. Aresztowania przetaczały się przez miasto i okolicę. Okupant był coraz bardziej brutalny i bezwzględny. Jedną z ofiar stał się człowiek dla grójeckiego podziemia niezwykle cenny. Kapitan Maciej Gabała, Na co dzień powiatowy komisarz granatowej policji, w konspiracji szef komórki kontrwywiadu Obwodu został aresztowany przez gestapo w nocy z 17 na 18 marca. Dowództwo AK podjęło decyzję o jego odbiciu. Czasu nie było wiele. Niemcy mieli tylko dwa rozwiązania. Wydusić z więźnia zeznania, lub przekazać na Szucha do Warszawy. W obu przypadkach finał dla polskiego kapitana był ten sam. Bolesna i okrutna śmierć.
Do akcji ruszyły wszystkie siły Obwodu. Wspaniałą pracę przeprowadzili wywiadowcy ustalają kolejno liczebność i uzbrojenie Niemców w budynku CARITASU. Jego obronę, a ostatecznie zdobywając nawet odręczny szkic więziennej piwnicy z dokładnym umiejscowieniem celi „Marka” (konspiracyjny pseudonim kapitana Gabały.
Całością akcji na CARITAS dowodził kpt. „Halny” (Dionizy Rusek). Bezpośredni atak miał poprowadzić por. „Błysk” (Jan Warnke) dowódca Kedywu GŁUSZCA. A zadanie nie było łatwe do realizacji ponieważ siły niemieckie w samym tylko Grójcu obliczano na około 660 żołnierzy rozsianych po całym obszarze. Na szczęście czujący się pewnie Niemcy nie ufortyfikowali strategicznych punktów w jakiś szczególny sposób. Dodatkowo na dzień akcji wybrano taki, w którym wiedziano, że licznie odwiedzający miejscowe kasyno po jego opuszczeniu nie będą w pełni sprawni. Szczegółowy plan uderzenia został opracowany na zwołanej odprawie w Trzylatkowie. Dowódca wyraźnie podkreślił, że uczestnicy akcji mają być ochotnikami.
Zołnierze AK w liczbie ok. 150-180 zostali podzieleni na trzy grupy szturmowe, które miały zaatakować budynek i na grupy osłonowe z zadaniem powstrzymania ewentualnej niemieckiej odsieczy z innych punktów miasta oraz zniszczenia linii łączności.
Ostateczna koncentracja oddziałów odbyła się na terenie Modrzewiny skąd nastąpił wymarsz o godzinie 21 w kierunku Grójca przez Wilczogórę. Po dotarciu na miejsce Akowcy rozlokowali się wzdłuż ulicy Mogielnickiej zajmując podwórza i sienie kamienic naprzeciw obiektu (grupy szturmowe). Pozostałe oddziały odcinały od miejsca planowej akcji siedzibę Schupo przy Szpitalnej, kompanię bezpieczeństwa przy Mleczarni, budynki Starostwa, PSP nr 1 oraz siedzibę żandarmerii przy ulicy Piłsudskiego. Tuż przed atakiem odcięto linie telegraficzne do najbliższych garnizonów.
Na rozkaz kapitana „Halnego” żołnierze podziemia przystąpili do ataku.
Po stronie niemieckiej zaskoczenie było całkowite, co przyczyniło się do pełnego sukcesu akcji. Grupy szturmowe rozbiły bramy i drzwi osłaniane ogniem kolegów z drugiej strony ulicy. W ruch poszły łomy, w nawet granaty. Granaty szybowały też w każdy kąt szturmowanych pomieszczeń już w środku budynku. Granat, seria, skok i tak raz za razem czyszczono z Niemców biurowe pokoje. Jedna z grup dotarła do piwnicy, gdzie nie stwierdzono obecności przeciwnika. Po krótkiej chwili ponad 20 więźniów z niedowierzaniem patrzyło na swoich wybawicieli reagując w różny sposób. Jeden z nich, który koniecznie chciał dołączyć do AK i zaczął wyrywać broń jednemu z żołnierzy. Musiał zostać potraktowany kułakiem w zęby, by się uspokoił. Wśród uratowanych był też kapitan Gabała. W najgorszym stanie znajdował się Tadeusz Cechrzycki skatowany przez gestapowców w czasie śledztwa.
Po opanowaniu części budynku AKowcy zniszczyli wszelkie znalezione dokumenty i urządzenia. Po uzyskaniu sukcesu do walczących przyszedł rozkaz przerwania akcji i odwrotu. Nikt z atakujących nie zginął. Trzech żołnierzy odniosło rany – najcięższe SŁOŃ (Bolesław Pierzchalski), który ostatecznie stracił oko, a operacja z powodu braku środków przeciwbólowych była bardzo bolesna. Dwóch pozostałych było lekko rannych. Podobne straty ponieśli Niemcy.
Zaskakująca jest bierność pozostałych sił niemieckich, które również zaskoczone nie zareagowały odpowiedni sposób. To dowodzi doskonałości polskiego planu, co przyznali nawet sami Niemcy wyrażając się o przeprowadzonym ataku z uznaniem. Nie nastąpiły także zwyczajowe represje. Tylko w Warszawie rozstrzelano 20 więźniów w odwecie za grójecką akcję. W samym powiecie represjom przeciwstawił się niemiecki starosta Zimmerman.
Nie znamy liczby odbitych więźniów. Waha się ona od 26-30 ludzi. Spośród nich jeden, będący niemieckim konfidentem został zlikwidowany w czasie odwrotu. Niestety nie przeżył skatowany Cechrzycki, który zmarł w Wilczorudzie. Uratowany kpt. Gabała w celu zatarcia śladów był przewożony w liczne miejsca. Dzięki akcji grójeckiego podziemia uniknął strasznego losu.
Informacja o akcji w Grójcu została umieszczona w Biuletynie Informacyjnym Armii Krajowej. Za udział w skutecznej i brawurowej akcji Krzyże Walecznych otrzymali por. „Błysk” (Warnke), ppor. „Marek” (E. Świtalski) i pchor. Słoń (B. Pierzchalski).
Autor: Artur Szlis