Radni powiatowi nie zgodzili się, by powiat poręczył kredyt Powiatowemu Centrum Medycznemu.
10 mln zł – takiej kwoty pilnie potrzebuje spółka Powiatowe Centrum Medyczne (PCM), by jej prezes Zbigniew Kończak nie musiał w najbliższych dniach wnioskować o ogłoszenie upadłości grójeckiego szpitala. Projekt „ratowanie PCM” miałyby sfinansować banki – poprzez udzielenie kredytu (5 mln zł) oraz wykupienie obligacji spółki (5 mln zł). Zabezpieczeniem spłaty pożyczek byłyby pieniądze z budżetu starostwa (jedynego udziałowca spółki) oraz hipoteka ustanowiona na budynkach szpitala.
By jednak starostwo mogło poręczyć kredyt i zastawić budynki szpitala, potrzebna była zgoda radnych powiatowych. A na czwartkowej sesji rajcy nie wyrazili zgody ani na poręczenie, ani na ustanowienie hipoteki. W obu przypadkach padł taki sam wynik głosowania – 10:10 (remis oznacza, że uchwały zostały odrzucone). Za uchwałami opowiedzieli się radni klubu PiS, natomiast przeciwko – przedstawiciele klubów Powiat Sprawny i Przyjazny (PSiP) oraz Nasze Czasy (NC). Dodajmy, że jeden radny, Janusz Gaweł, był nieobecny.
Radni, którzy podnieśli dziś rękę przeciwko uchwałom, mieli mnóstwo wątpliwości co do treści planu naprawczego szpitala. Ten dokument, opracowany przez zewnętrzną firmę, miał zostać przedstawiony bankom, zainteresowanym udzieleniem szpitalowi pożyczki, jako gwarant poprawy finansów spółki. Kontrowersje wzbudził zwłaszcza zapis o utworzeniu spółki zależnej, w której zatrudnione zostałyby obecnie pracujące w lecznicy pielęgniarki, a następnie „wyleasingowane” szpitalowi. Radnych nie uspokoiły tłumaczenia prezesa, że ten punkt planu nie będzie realizowany, ponieważ nie zgadza się na to załoga. – A co się stanie, jeśli bank będzie chciał wyegzekwować wykonanie również tego punktu? – padło w odpowiedzi.
Dla części radnych warunkiem nie do przyjęcia był też zapis o ustanowieniu hipoteki pod budynkami szpitala. Oznacza to, że gdyby PCM ani starostwo nie było w stanie spłacać kredytu, bank przejmie część majątku trwałego szpitala. – Musimy się dowiedzieć, czy któryś z banków będzie zainteresowany udzieleniem pożyczki bez zabezpieczenia w postaci hipoteki – powiedział jeden z radnych PSiP.
Po głosowaniu zapytaliśmy Zbigniewa Kończaka, prezesa PCM, jakie będą jego dalsze kroki. – Jestem prezesem spółki prawa handlowego i w takiej sytuacji jestem zmuszony przygotować wniosek do sądu o upadłość – powiedział. Podkreślmy, że prezes spółki odpowiada materialnie, jeśli nie zgłosi na czas upadłości firmy.
Jeżeli sąd ogłosi upadłość spółki, majątek PCM przejdzie w zarząd syndyka masy upadłościowej. Zadaniem syndyka będzie przeprowadzenie postępowania zmierzającego do zaspokojenia roszczeń wierzycieli (przeprowadzenie postępowania upadłościowego).
Wynikiem głosowania najwyraźniej rozgoryczone były pielęgniarki. – To skandal, że nas to spotyka po 35 latach pracy – mówiła jedna z nich. – Nie wiemy, co mamy teraz zrobić. Zależy nam na szpitalu. To nasze miejsce pracy, jedyne źródło utrzymania – stwierdziła inna. – Zarabiamy po 1600 zł na rękę. Boimy się, że pewnego dnia nie dostaniemy nawet tej pensji, albo że w końcu zostaniemy wyrzucone na bruk. Wynik dzisiejszego głosowania to nic innego jak polityka, walka o władzę – usłyszeliśmy. Dowiedzieliśmy się również, że personel medyczny chce, by Ministerstwo Zdrowia przeprowadziło kompleksową kontrolę finansów szpitala za ostatnie 5 lat.
Już po zakończeniu sesji, przedstawiciele klubów PiS (w tym starosta Marek Ścisłowski) oraz Powiat Sprawny i Przyjazny ponownie udali się na naradę. – Jeszcze nie wszystko jest postanowione. Wciąż szukamy jakiegoś wspólnego rozwiązania – powiedział radny PSiP Zygmunt Merski.
Na razie nie wiadomo, czy radni obu klubów doszli do porozumienia.
dg