Przedostatnia sesja rady powiatu w tym roku przebiegła w bardzo nerwowej atmosferze. Za kilka dni konflikt pomiędzy radnymi może sięgnąć zenitu.
Najpierw było wspólne kolędowanie, potem łamanie się opłatkiem i życzenia (momentami bardzo serdeczne). Gdy tradycji stało się zadość i rozpoczęły się właściwe obrady, kilku radnych powiatowych przystąpiło do bezpardonowej walki. Były kłótnie, wyzwiska, zarzuty i oskarżenia. Rzecz jasna, wszystko w świątecznej atmosferze.
Wszystko zaczęło się od momentu, gdy klub PiS złożył wniosek o umieszczenie w porządku obrad uchwały o wygaszeniu mandatu radnemu Maciejowi Dobrzyńskiemu z klubu Nasze Czasy. Przypomnijmy, że Dobrzyński był do maja tego roku wicestarostą i koalicjantem Prawa i Sprawiedliwości.
Zdaniem radnych klubu PiS mandat Dobrzyńskiego wygasł już kilka miesięcy temu, po tym jak w określonym w ustawie terminie nie zaprzestał on działalności gospodarczej. Taki obowiązek spoczął na nim po wyborze na stanowisko wicestarosty. Jak podkreślił starosta Marek Ścisłowski, Dobrzyński przestał być właścicielem firmy dopiero 30 kwietnia (taka data widnieje w rejestrze Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej). Uchwała miałaby być zatem tylko „stwierdzeniem faktu”.
Dobrzyński odpierał atak na swoją osobę, tłumacząc, że prowadzenia działalności gospodarczej zaprzestał 16 marca. Tego dnia miał bowiem przekazać swoją firmę synowi. Podczas sesji podkreślał, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem, a wszystkie formalności – również te związane z Urzędem Skarbowym – zostały dopełnione w odpowiednim czasie. Radny zapewniał także, że wykreślenie z rejestru przedsiębiorców to proces stopniowy i nie da się tego zrobić w jeden dzień.
Dobrzyńskiemu zarzucono także, że gdy pełnił funkcję radnego powiatowego, zawarł z Powiatowym Centrum Medycznym (a więc spółką należącą do starostwa) 2 umowy. Jedna z nich dotyczyła garażowania karetek w należącym do niego budynku, a druga – naprawy karetek. Według zarządu powiatu w ten sposób radny „wykorzystał mienie powiatu”.
Warecki radny odrzuciły również te zarzuty, twierdząc, że umowy, które zawarł z PCM, są w pełni dopuszczalne w świetle prawda. W jednym z pism skierowanych do przewodniczącego rady tłumaczył, że „pod pojęciem »wykorzystanie mienia powiatu« rozumieć należy osiąganie dostępu do mienia powiatu na uprzywilejowanych zasadach, korzystanie z rzeczy będącej własnością powiatu, w ramach stosunków prawnych wynikających z użytkowania, użytkowania wieczystego, najmu, czy dzierżawy”.
Dodajmy, że sprawa znalazła się u wojewody. Ten jednak jej nie rozstrzygnął, lecz poprosił o zajęcie stanowiska w tej sprawie przez radę powiatu. Stąd wniosek klubu PiS, by uchwałę dodać do porządku obrad.
Kolejno radni Krzysztof Kaźmierczak, Marian Górski i Stanisław Sitarek apelowali do klubu Prawa i Sprawiedliwości, by przełożyć tę uchwałę na kolejną sesję. Nie chcieli oni, by doszło do głosowania nad tą kwestią tuż po tym, jak wszyscy łamali się opłatkiem i składali sobie życzenia. Ponadto powiatowa opozycja wskazywała na fakt, że radni do chwili rozpoczęcia sesji nie otrzymali wszystkich dokumentów związanych ze sprawą. Klub PiS pozostał jednak nieugięty. W międzyczasie radnym dostarczono dokumenty.
Do głosowania nad uchwałą ostatecznie nie doszło. Za wprowadzeniem tego punktu do porządku obrad opowiedziało się 10 radnych, przeciw było 9, a sam Dobrzyński nie wziął udziału w głosowaniu. Przewodniczący rady Janusz Karbowiak powiatu oznajmił jednak, iż wniosek o zmianę harmonogramu sesji musi uzyskać bezwzględną większość głosów, czyli musi go poprzeć więcej niż 50% członków rady. W przypadku rady powiatu grójeckiego musiałoby być to przynajmniej 11 radnych.
Z taką interpretacją przepisów nie zgodził się radca prawny starostwa Marian Seweryn. Starosta Marek Ścisłowski kilkukrotnie wzywał przewodniczącego do tego, by uchwałę jednak umieścić w porządku obrad. Za każdym razem przewodniczący odmawiał, zasłaniając się przepisami. – Pan po prostu samowolnie odmówił pan wprowadzenia tego punktu do porządku obrad. Czy zdaje pan sobie sprawę z konsekwencji? – grzmiał starosta.
Sesja dobiegła końca w atmosferze skandalu. Członek zarządu Wojciech Wojtczak złożył bowiem wniosek o przeprowadzenie głosowania nad odwołaniem Stanisława Sitarka z funkcji przewodniczącego komisji transportu. Radni zaczęli się przekrzykiwać, a przewodniczący zamknął sesję. Wniosek nie został przegłosowany.
Sprawa wygaszenia mandatu Maciejowi Dobrzyńskiemu ma powrócić podczas kolejnej sesji rady powiatu, którą zaplanowano na 29 grudnia.
DG