Grójec, Powiat Grójecki - portal Grojec24.net
Autoryzowany punkt sprzedaży Bruk-bet Bruk Designer Olszany

Maliszewski: na razie nie widzę szans na zakończenie embarga

1 kwietnia 2016; 09:30

3 komentarze

Poseł Mirosław Maliszewski (fot. Dominik Górecki) Poseł Mirosław Maliszewski (fot. Dominik Górecki)

Nie ma większych szans, by polskie jabłka wjechały do Rosji - mówi poseł Mirosław Maliszewski w drugiej części rozmowy z Dominikiem Góreckim.

News will be here

Polecamy

Niskie ceny jabłek i problem z ich sprzedażą to efekt rosyjskiego embarga. Widzi Pan jakiekolwiek szanse, by w tym roku je zniesiono?

Nie. Na pewno w oficjalny sposób Rosja tego rynku nie otworzy. W zeszłym roku Rosjanie początkowo szczelnie chronili swoją granicę przed owocami z eksportu, potem było trochę lepiej. Teraz znów jest bardzo szczelna i nie ma większych szans, by polskie jabłka wjechały do Rosji. Ma to wydźwięk polityczny.

Rozmawiałem w zeszłym roku z Rossielchoznadzorem (rosyjską służbą fitosanitarną – red.) na temat embarga. Powiedziano mi, że granica się otworzy, gdy Polska zmieni swoją postawę w stosunku do Rosji.

Co z innymi rynkami zbytu? Wysyłamy jabłka do Kataru czy Wietnamu? Na ile te rynki mogą zastąpić rosyjski?

To mali odbiorcy i bez dużego potencjału. Żadne z tych państw nie zastąpi Rosji. Alternatywą mogą być jedynie Chiny. Dlatego tak ważne jest, by prowadzić z Chińczykami rozmowy na temat importu polskich jabłek. Pozostałe rynki są nasycone jabłkami. Inne państwa raczej zastanawiają się nad tym, jak nas usunąć z danego rynku, niż otworzyć się na eksport z Polski.

Częściowo skutki embarga łagodzi mechanizm wycofywania owoców z rynku. Ten mechanizm nie jest jednak pozbawiony wad…

Widzę w nim mnóstwo wad. Staliśmy na stanowisku, że nasze jabłka powinny być rozdysponowane poza Unią Europejską. Komisja nie zgodziła się, by owoce trafiły np. na Ukrainę czy do obozów dla uchodźców. Ostatecznie zdecydowano, że polskie jabłka mogą być rozdawane tylko w Polsce. Sprawiło to, że osoby, które dotąd kupowały owoce, teraz otrzymują je za darmo.

Ale mechanizm wycofania z rynku ma też zalety, ponieważ dzięki niemu ceny przestały gwałtownie spadać. Co więcej, ogrom jabłek trafia również do ludzi, którzy dotąd ich nie kupowali. Nie rzadko też jedzą je kozy, króliki czy krowy. Ale dzięki temu jakaś ich część „zejdzie” z rynku.

Czy dziś może Pan powiedzieć, że ten mechanizm zostanie uruchomiony ponownie w przyszłym roku?

Kilka dni temu rozmawiałem z Philem Hoganem, komisarzem europejskim ds. rolnictwa. Powiedział, że jeśli embargo nie zostanie zniesione, mechanizm będzie kontynuowany w nowym sezonie. Chcielibyśmy jednak, aby obowiązywały w nim trochę inne zasady.

Może Pan rozwinąć tę myśl?

Chcielibyśmy, aby więcej jabłek i za wyższe stawki trafiły do biogazowni. Posłużą one do produkcji energii, a więc nie skomplikują bardziej rynku. 

Porozmawiajmy o Związku Sadowników RP. Z jednej strony słyszymy, że Związek niezbyt skutecznie działa na rzecz sadowników, a z drugiej trzeba jasno powiedzieć, że w jego działalność angażuje się niewielu producentów.

Związek nie jest organizacją przywiezioną w teczce, która klepałaby tego czy innego ministra po plecach. My nie tylko definiujemy, gdzie jest źle, ale i staramy się znaleźć rozwiązania. Ale niestety brakuje nam ludzi, którzy zostawiliby swoje gospodarstwa na trochę i spróbowali podziałać. Problem jest jeden – nie mamy pieniędzy, by im za to płacić. Nie mamy żadnych dotacji zewnętrznych. Niestety, niektórzy uważają, że stanie z boku i komentowanie to jedyne, co mogą zrobić.

Kilka tygodni temu utworzyliśmy nowy oddział Związku w powiecie łosickim. Zorganizowaliśmy spotkanie na temat czarnej porzeczki, na które przyszło kilkadziesiąt osób. Wszyscy byli zgodni, że jest potrzeba, aby Związek istniał.

Najbardziej krytykują nas ci, którzy sami nic od siebie nie dają. Cały czas liczą, że pojawi się jakiś geniusz, który załatwi za nich wszystkie problemy. Jeśli nie będziemy walczyć wszyscy, to daleko nie pojedziemy. Przykład: w Polsce produkcja jabłek rośnie bardzo dynamicznie, ale rynek zbytu się nie powiększa. Dlatego mówimy o nowych miejscach zbytu. I dobrze byłoby, że decydenci, z którymi rozmawiam na ten temat, wiedzieli, że za Maliszewskim stoi kilka, kilkanaście tysięcy osób, a nie ledwie trzydziestu.  

Wspomniał Pan o tym, że produkcja jabłek, a jednocześnie nie ma ich teraz gdzie sprzedawać. Może złote czasy polskiego sadownictwa minęły?

Mój wujek, kiedy byłem małym chłopcem, mówił, że za rok za dwa nastąpi koniec polskiego sadownictwa. A wtedy produkowaliśmy może 300 tys. ton jabłek. Optymistyczne jest jednak to, że ludzie na świecie generalnie się bogacą, a zatem coraz większą liczbę ludzi stać na kupowanie jabłek. Niedawno w Brukseli widziałem analizę, że w ciągu 10 lat klasa średnia na całej kuli ziemskiej powiększy się o 150 mln osób. Mam nadzieję, że wzrośnie zapotrzebowanie na jabłka.

Jeśli udałoby się nam dopracować odmiany, logistykę, pootwierać rynki zewnętrze i wrócić na rynek rosyjski, to jest perspektywa dla sadownictwa na kolejne lata. Ale jeśli nie poprawimy logistyki i dystrybucji jabłek, jeśli na trwałe utracimy rynek rosyjski, jeśli nie otworzymy rynku chińskiego, to będzie bardzo źle. O wszystkim zdecydują najbliższe 2-3 lata. Wtedy dowiemy się, czy złote lata polskiego sadownictwa minęły.

 

Rozmawiał Dominik Górecki

TAGI:

Komentarze (3):

Do p. Maliszewskiego; 1 kwietnia 2016, 12:45

Wypowiedzi pana teraz na ten temat to trochę za późno. 8 lat i przygotowanie rynku zbytu, walka o dopłaty unijne, dlaczego wtedy pan nie był tak aktywny. Zachowuje się pan jak chłopak, który nie widział problemów, kiedy był u władzy. Co do wzrostu zapotrzebowania na jabłka ze względu na bogacenie się społeczeństwa, chyba nie ma nic wspólnego., bowiem owoc ten jest tani i na niego stać jest wszystkich.

Tylko dzierzawa; 1 kwietnia 2016, 13:18

Pewnie co niektorych temat zakazu sprzedazy ziemi wkurza. jedynym ratunkiem dla tych, ktoryz chca sie rozwijac w rolnictwie jest dzierzawa gruntow. Jedynie w Chynowie są wolne działki. Zobacz na http://wiescirolnicze.pl/newsy/ttttttt/

m; 2 kwietnia 2016, 12:12

Niestety kampania promocyjna na wschodzie okazała się klap(s)ą. Rynek i branża niestety ma 'ciepło'.

A rząd się wyżywi, nie ma znaczenia czy tworzy go PIS czy PSL.

Wbrew pozorom nie jesteście otwarci na współpracę. Może czas to zmienić? Tylko wyjątkowy fuckup powoduje że szukacie innych rozwiązań. Rynek można stymulować na kilka różnych sposobów.

Może warto rozejrzeć się wokół i poszukać osób, które chcą i mają potencjał, żeby pomóc?

Napisz komentarz:

Twój nick:

Treść komentarza:

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Redakcja portalu Grojec24.net nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Każdego użytkownika obowiązują zasady komentarzy.

 

Najnowsze artykuły

Będzie zmiana warty na parafii w Zbroszy Dużej Dotychczasowy proboszcz parafii św. Jana Chrzciciela w...
Rowerem przez Mazowsze Jak zapewnić sobie czas pełen wrażeń? Odpowiedź jest prosta...
Fałszywi kominiarze grasują po Grójcu. Jest ostrzeżenie Spółdzielnia Mieszkaniowa Samopomoc w Grójcu ostrzega...
Już w sobotę 63. edycja Święta Kwitnących Jabłoni. Kto wystąpi w Grójcu Kubańczyk, Mesajah oraz Bajm to gwiazdy, które wystąpią...
Nocne wybryki 56-letniego mieszkańca Mogielnicy Mienie publiczne zbyt często staje się przeciwnikiem...

Najnowsze ogłoszenia

Firmy z Grójca i okolic

OSK MANEWR PATRYK TOMASZ KUJAWA Dlaczego My? Odpowiedź jest prosta i zawarta w tym krótkim opisie.

2013-2023 © Grojec24.net - informacyjny portal mieszkańców Grójca i Powiatu Grójeckiego.

Wydawcą portalu jest AaaMedia.pl.